Chyba robię coś nie tak. Mam na myśli szukanie pracy. Bo to, że nie szukam jej w lesie, nad rzeką, w kontenerze na śmieci czy za nieodsuwanymi od 5 lat szafami to chyba akurat dobrze. Odpuściłem sobie gazety i szukam pracy w internecie na portalach pośrednictwa. 12 dni, wysłane 21 CV z listami motywacyjnymi, zero odpowiedzi. Zastanawiam się, czy te ogłoszenia w necie to tylko dla picu, czy ktoś rzeczywiście szuka ludzi. A może to tylko forma badania rynku? Takie sprawdzenie jaki będzie odzew gdyby faktycznie trzeba było wymienić część załogi. Ewentualnie bacik na już zatrudnionych: zobacz ilu mamy chętnych na twoje miejsce - albo będziesz tyrał za najniższą krajową albo się pożegnamy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz