Od tygodnia szukam pracy. Wytrwale, z zaangażowaniem, z wypiekami na twarzy i piwem w ręce. Dlaczego piwem? Trzeba się jakoś w to bezrobocie wczuć. Bezrobotnego zawsze stać na piwo, albo i na 10 dziennie - widzę to często pod sklepami, na przystankach. Znam tych ludzi, wiem że nie pracują, ale nabzdryngoleni chodzą 24/7. Ergo - na co jak na co, ale bezrobotny na browara zawsze ma. Ewentualnie na chlebek do filtrowania dykty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz