poniedziałek, 6 października 2014

Byłem w PUPie...

Nie, ta notka nie ma nic wspólnego z erotyką. Chociaż... w PUPie całkiem fajne pupy pracują... Wróć. Byłem w Powiatowym Urzędzie Pracy, gdzie pracują miłe i uczynne panie, które (o dziwo - to przecież urząd) potrafią odpowiedzieć na zadane pytanie - to raz. Po drugie, odpowiadają całkiem logicznie. Po trzecie - nie potraktowały mnie jak wroga, ale jak człowieka który ma poważny problem i przyszedł po pomoc. Tak. Chciałem się dowiedzieć czegoś na temat dotacji dla bezrobotnych na rozpoczęcie działalności. No i dowiedziałem się o A do Z. Taki miałem wykład, że chyba sam zacznę doradzać w tych kwestiach. 
Jedna z pań chciała ze mnie zrobić prawdziwego bezrobotnego, czyli zarejestrować mnie: bo pan, proszę pana, to teraz jest szara strefa. Z tego co się orientuję, to kolory dziś miałem w normie, nie jakieś szare. Na razie się nie rejestruję, bo trochę choruję. A na co? Teraz to na ZUS. Tam też pójdę. I do skarbówki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz